4. niedziela Wielkiego Postu [komentarz do Ewangelii]

Wiele lat temu, jedno ze światowych wydawnictw biblijnych wydało niezwykłą publikację. W niewielkiej książce zawarto tylko jedno zdanie, zaczerpnięte z Ewangelii według św. Jana. Przetłumaczono je na wszystkie znane języki i dialekty świata. Oprócz symbolicznego sensu tego pomysłu, miał on znaczenie bardzo praktyczne. Prawie każdy człowiek żyjący na ziemi, posiadający zdolność czytania, mógł – biorąc do ręki tę książkę – przeczytać w swoim własnym języku to jedno zdanie. Słowa Jezusa, które zawierają streszczenie całej historii zbawienia.

Usłyszał je jako pierwszy faryzeusz Nikodem. Przyszedł do Nauczyciela nocą, czując się zapewne bezpieczniejszym w mroku, niż w jasny dzień (co by powiedzieli inni faryzeusze, widząc, że u Rabbiego z Nazaretu szuka rozwiązania swoich problemów?). Nikodem nie przypuszczał nawet, że w ciemności nocy zbliżał się właśnie do światła…

„Tak bowiem Bóg umiłował świat, że Syna swego Jednorodzonego dał, aby każdy, kto w Niego wierzy, nie zginął, ale miał życie wieczne.”

Bóg umiłował świat. Użyty tu grecki czasownik „agapao” oznacza miłość inną, niż więź przyjaźni, czy doświadczenie braterstwa. To miłość, która prowadzi kochającego do oddania samego siebie. Miłość ofiarna. Bezgraniczna. Taka jest miłość Boga do świata. To stwierdzenie dość zaskakujące. W pismach św. Jana świat jest bowiem symbolem tego, co Bogu przeciwne. Świat „nie poznał Boga”, sprzeciwia się Bogu, nienawidzi uczniów Chrystusa. A zarazem, ten świat jest Bożym stworzeniem, straszliwie zranionym przez grzech. Trwając w tym śmiertelnym zranieniu, świat jest bezradny. Niezdolny do pomocy sobie samemu. Dlatego „trzeba, by wywyższono Syna Człowieczego”.

„W Jego śmierci na krzyżu dokonuje się zwrócenie się Boga przeciwko samemu sobie, poprzez które On ofiarowuje siebie, aby podnieść człowieka i go zbawić – jest to miłość w swej najbardziej radykalnej formie.” Słowa encykliki „Deus caritas est” Benedykta XVI. Frapujące jest tu stwierdzenie o „zwróceniu się Boga przeciwko sobie samemu”, wypowiedziane właśnie w kontekście Jego miłości do świata i ludzi. Z jednej strony odkrywamy bowiem obecny w Bogu imperatyw: „aby każdy, kto w Niego wierzy nie zginął, ale miał życie wieczne”. Z drugiej –  jest jednak sąd nad światem. „Sąd polega na tym – przypomina nam Jezus w dzisiejszej Ewangelii – że światło przyszło na świat, lecz ludzie bardziej umiłowali ciemność, aniżeli światło, bo złe były ich uczynki.” Światu należy się więc ze strony Wszechmocnego Boga sąd sprawiedliwy. Jak Bóg pogodzi swą sprawiedliwość z miłością do ludzi i do świata?

„Namiętna miłość Boga do swojego ludu – do człowieka – jest zarazem miłością, która przebacza. Jest ona tak wielka, że zwraca Boga przeciw Niemu samemu, Jego miłość przeciw Jego sprawiedliwości. Chrześcijanin widzi w tym już zarysowujące się misterium Krzyża: Bóg tak bardzo miłuje człowieka, że sam stawszy się człowiekiem, przyjmuje nawet jego śmierć i w ten sposób godzi sprawiedliwość z miłością.” (Benedykt XVI, „Deus caritas est”). Tak bowiem Bóg umiłował świat…

 

ks. Grzegorz Michalczyk (za aleteia.pl)